Rysunki niepotrzebne
„Rysunki niepotrzebne” to cykl grafik, wykonanych w technice akwaforty z dodatkiem elementów rysunkowych. Pomysł na serię takich właśnie przedstawień powstał jeszcze w trakcie moich studiów magisterskich, kiedy podczas jednego z przeglądów usłyszałam, że wykonałam „kolejny świetny, nikomu niepotrzebny rysunek”. Zapisałam ten cytat wraz z datą w moim notatniku, żeby na pewno o tym nie zapomnieć. Słowa z przeglądu powróciły do mnie przy okazji rozpoczęcia Międzywydziałowych Studiów Doktoranckich na mojej uczelni.
Grafiki to efekt celowego eksperymentu, intuicyjnego aktu, który dopiero z czasem zyskał dla mnie status poznawczy i ontologiczny. Nie wyczuwałam tego na początku, podczas pierwszych prób, szkiców, poszukiwań
i ogólnych pomysłów. Okazało się, że rysunek, niezależnie od tego, czy prowadzi do konkretnego projektu, posiada moc kształtowania wyobraźni i redefiniowania granic tego, co uważamy za możliwe. Przekroczyłam te granice wielokrotnie w mojej głowie, konfrontując z rzeczywistością izometryczne układy, które jako „niepotrzebne” przeprowadziły mnie przez procesy wyobrażeniowe, warsztatowe eksperymenty i masę tekstów o twórczości technicznej.
Myślę, że warsztat artystyczny można rozumieć jako przestrzeń alternatywnego modelowania rzeczywistości. Zauważyłam to przebywając na uczelni, wśród kreatywnych, pełnych pasji osób. Twórczość to miejsce, gdzie powstają „światy możliwe” – konceptualne konstrukcje, które nie mają jeszcze swojej reprezentacji
w dominującym porządku, ale które dzięki praktyce artystycznej zyskują swój czas i przestrzeń w strukturze możliwego. Dzieje się tak chyba zwłaszcza w grafice artystycznej, której etapowość, procesy rozłożone
w czasie, wymagające czasami dokładnych, powolnych opracowań, ukoronowane „wypracowaniem” graficznej matrycy, a w kolejnym etapie cyklu odbitek są czasami jak pewnego rodzaju „magiczne czynienie”. W tym sensie warsztat staje się nie tylko miejscem pracy, ale przestrzenią ontologicznego eksperymentu, w której artysta nie tylko rejestruje świat, ale go modeluje, przekształca i rozszczelnia. To laboratorium, w którym możliwe staje się realne, a granice między tym, co istnieje, a tym, co może zaistnieć, ulegają przesunięciu.
W mojej rozprawie doktorskiej przedstawiłam historię rysunku technicznego, moje inspiracje oraz warsztatowe zmagania z materią graficzną i „myślową”. Podjęłam też próbę spojrzenia na warsztat twórczy, rozpatrywany jako laboratorium ontologiczne. Zbudowałam niejako przestrzeń, w której moje „rysunki niepotrzebne” zyskały nową funkcję – stały się narzędziem spekulacji, eksperymentu, poznania i „stwarzania” nowych bytów.
Seria grafik stała się po części miejscem, w którym proces twórczy wykracza poza produkcję estetyczną
i użytkową, stając się przestrzenią generowania bytów możliwych i alternatywnych modeli rzeczywistości.
Dzięki temu warsztat artystyczny pełni rolę epistemologiczną i ontologiczną, będąc miejscem, w którym sztuka staje się aktywnym uczestnikiem tworzenia świata. To wielkie słowa, ale mam nadzieję, że chociaż w małej części udało mi się zrealizować to „tworzenie świata” w moich grafikach.